Jako rodzice zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem. To figuruje w naszym kontrakcie z Bogiem, kiedy bierzemy na siebie odpowiedzialność za ich życie.
RSS
piątek, 01 grudnia 2017
Grudzień....zima przyszła

Dzisiaj mamy pierwszy dzień grudnia za oknem białooooooo :D  wczoraj zaliczyliśmy pierwsze sanki w  tym roku dzieciaki były zachwycone ja zresztą też. Święta co raz bliżej, uwielbiam ten czas tą atmosferę świąteczną. Prezenty już w 99% kupione. Mimo tej atmosfery grudzień jest jednym z najcięższych miesięcy pod względem finansowym. Ale damy radę jak nie my to kto. Przyszedł grudzień więc kolejne porównanie tym razem zrobiłam zdjęcie jedno było wykonane kilka dni po operacji a drugie zrobiłam wczoraj. Dopiero jak je porównałam widzę różnice i jestem mega szczęśliwa idzie mi super chociaż nie powiem ostatnio mam trudny czas aby się zmotywować i po ćwiczyć. Mam wrażenie, że dupa mi przyrosła do łóżka i nie mam siły jej zwlec. Może to przez tą aure za oknem? Tak sobie to tłumacze. Chciała bym do wigilii zjechać poniżej 90 cel jest naprawdę realny noo ale zobaczymy walczę póki co sama ze sobą aby poćwiczyć....Staram się 30 minut 2x dziennie pojedzić na orbiterku, często ide na niego jak za karę. Wiem, że to dla mojego dobra aby nie zaprzepaścić efektów operacji. Wiem, że są ludzie, którzy po operacji nie ćwiczą a chudną. Ale niestety ja o nich nie należe, chciałą bym aby dopóki waga spada wycisnąć z niej jak najwięcej. Za chwile zaczną się przestoje i wkurw, czemu ta waga stoi. Ale z drugiej strony skoro spada teraz kiedy jest zimno i nic się nie chce co najwyżej zakopać się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty i dobrą książką w ręce.To jak przyjdzie wiosna i lato będzie się chcialo więcej i więcej będzie można działać wtedy waga na pewno nie powinna rosnać??? Tak przynajmniej sobie to tłumacze ;) 
A teraz to słynne zdjęcie hehehe ja tam różnice widze a Ty?

10:59, monisia14
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 12 listopada 2017
Podsumowania czas....

We wtorek minie 2 miesiące od operacji. Czas na podsumowania od operacji ubyło mnie o 18kg. 12 cm ubyło mi w biuście w psie az 25cm w biodrach 23 cm jestem z tych wyników BARDZOOOOOO dumna. Wiem, że gdyby nie ona nie dała bym sobie rady nie w takim tempie i nie z takim efektem. Kilogramy i centymetry swoje ale to co się ze mną dzieje jest nie do opisania mam więcej energii, bardzo mi się chce dzisiaj ganiałam się z synem po parku. Wcześniej po dwóch krokach miałam taką zadyszkę, że myślałam iż moje płuca wyskoczą a ja wyzione ducha. Mam siły i chęci na wygłupy i zabawy. Pozbyłam się wstydu, że nie usiąde na krześle bo się pode mną załamie ( tak tak podświadomie wybierałam mocniejsze konstrukcje ) bałam się położyć na łóżku dziecka aby go nie zepsuć. Takich przykładów jest wiele. Muszę pracować nad swoją głową bo to ona wiele utrudnia i uprzykrza. Decydując się na operację, miałam jedną myśl aby nie zwariować nawet w tą drugą stronę z obżartucha wejść w fit mamusie z pierdolnięciem. Uważam, że wszystko jest dla ludzi ale z rozsądkiem i umiarem. Niestety pokus jest od groma i ciężko niekiedy im się oprzeć. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej zjeść jedno ciastko niż odmówić sobie i za chwilę rzucić się na całe opakowanie. Mój jeden z problemów...w sumie mam ich dwa 1. aby pilnować pór posiłków a 2 co zjeść na te posiłki, których czas juz przypilnuje. Tu mam problem nie ukrywam. 

Od soboty mam nowego przyjaciela orbiterka. Ja go polubiłam i jak sądze z wzajemnością :D Mam nową siłę motywującą mnie do działania wiem, że robie to dla siebie ale nie tylko dla moje rodziny również :D Aby nie było tak kolorowo są i słabsze chwilę, kiedy rozsądek przegrywa z chęcia na to coś :D Ale w końcu jesteśmy tylko ludzmi i każdy ma chwile lepsze i gorsze. Ważne aby sie nie poddawać i walczyć. Ja jestem co raz bliżej aby osiągnąć cel nr 2 zejść poniżej 90kg :D Oby mi się udało go osiągnać jeszcze w tym roku było by boskoooooo :D ale coż jest cel są środki więc działamy :D 

Zdjęcie sprzed 2tygodni :D teraz jest mnie odrobinke mniej :D 

22:29, monisia14
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 listopada 2017
Wszystko co najlepsze jeszcze przede mną.

Mimo szarości za oknem, która nie nastraja pozytywnie ja mam mnóstwo energii i chęci. Niby nic specjalnego się nie dzieje a jednak wciąż odkrywam coś nowego. Wiem jedno mam wspaniałą rodzinę i dla niej jestem w stanie wiele znieść i poświęcić. Nic tak nie motywuje jak pożądanie w oczach tego jedynego. Mimo upływu lat wciąż działamy jak magnesy. Jest współodpowiedzialny, za to wszystko co się dzieje wokół mojej osoby. Widać jak się cieszy i chce się chwalić mną i naszymi sukcesami. Celowo nie napisałam moimi nie bo są to Nasze sukcesy mimo, że najwięcej cierpie ja ale on dzielnie mnie wspiera i jest zawsze przy mnie. Dzieci też mają mamę szcześliwszą i z większymi możliwościami fizycznymi. Nie jest zawsze kolorowo i lekko, ale dam radę z takim wsparciem nie może się nie udać. Są chwile irytacji jak pewna osoba co rozmowa telefoniczna ( a nie ma ich wiele) powtarza jedno pytanie "nooo i ile już schudłaś" nie nie to nie jest motywujące a raczej wkurzające bo kurcze czy kg spadające oznaczają lepszą mnie?? Wystarczy aby się zapytała jak się czuje jak mi idzie. A nie kg liczę się z tym, że na tym etapie te kg spadać będą wolniej a nawet zdarzyć się może tak, że przez jakiś czas nie spadną wcale. Jest to normalne i co wtedy usłyszę "ooooo znowu coś schrzaniłaś bo kg nie spadaja" ale obwody lecą bo staram się ćwiczyć codziennie. I idzie mi co raz lepiej steper to mój przyjaciel a nie wróg :D Jedyne czego mi brakuje to pomysłów na posiłki ale i z tym walczę :D 

Tak pełna optymizmu i dobrej energii daje radę :D Przecież za chwile święta tak piękny czas, tak rodzinny :D 

11:01, monisia14
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 października 2017
Grubasem się jest a nie bywa

Niby człowiek poukładał sobie w głowie, niby już wszystko wie a jednak okazuje się, że nie wie nic. Otyłość to choroba, która siedzi w naszej głowie głęboko i wychodzi kiedy nie powinna. 5tyg po operacji -16kg to liczby bardzo ładne liczby. Po wczorajszej wizycie u lekarza dobre nastawienie lekarz zadowolony z wyników ja też. Dostałam zielone światło na zumbe i już się nie mogę doczekać aż ruszę :D póki co w domu steper i dużoooo ruchu. Jak się czuje? O niebo lepiej w końcu nic nie boli i mogę funkcjonować jak przed operacją moje poczucie wartości wzrasta. Co raz więcej satysfakcji na każdym polu sfery życiowej :D Ale mimo wszystko w głowie jestem grubasem. Niekiedy patrze w lustro i widzę siebie przed operacją grubą z wieczna zadyszką. W zeszłym tygodniu rozmieniłam magiczą 100 :D Było co świętować a mimo wszystko nadal nie zawsze czuje satysfakcję z utraconych kilogramów wyszukuje tego co jest nie tak we mnie. A bo za dużo jem, a bo nie właściwie jem. A może już rozciągnełam żołądek??? Tak tak ciągle zadaje sobie te pytania aby się upewnić, że grubas w mojej głowie nadal siedzi niestety. Nie chce powiedzieć, że się nie cieszę, bo tak nie jest cieszę sie a jak słyszę komplementy wiem, że warto. Nie zawsze jest kolorowo, nie zawsze jest lekko bo pokus od groma ale nie daje się walczę i jestem dumna. Mam super męża, który patrzy na mnie zawsze z pożądaniem z tym błyskiem w oku. I wiem, że mimo wszystko mnie kocha i jest zawsze obok. A dzieci? One nie rozumieją i dobrze kiedyś im na pewno opowiem, o mojej walce ale jak będą starsze :D Czy dzisiaj żałuje decyzji? Nie już nie ale jeszcze z 2tyg temu tak żałowałam okropnie. Ból był okropny ale dzisiaj kiedy już jestem "normalna" nie żałuje i z każdym dniem czuje się lżejsza bardziej sprawna. Fakt obyło się bez komplikacji i innych niespodziewanych sytuacji. Więc jestem szczęściarą. Dzisiaj mogę się cieszyć z zabaw z dziećmi i spędzać z nimi aktywnie czas :D Ale nie zapominam o tym, że każdy dzień to swego rodzaju walka póki co wygrywam a jak będzie za jakiś czas nie wiem. Nie poddam się za szybko mam cele do których uparcie będę dążyć :D  

11:05, monisia14
Link Komentarze (2) »
środa, 11 października 2017
Czyżby jesienne przygnębienie???..

Za oknem mamy jesień. Szaro biuro i ciągle pada. Młody dzielnie chodzi do przedszkola. Zadowolony ma już swoich ulubionych kolegów. Ja z młoda w domu i tak leci dzień za dniem. Fizycznie jestem już sprawna w 90% jeszcze pobolewa mnie w środku najczęściej przy wstawaniu,kichaniu bądź schylaniu. Waga się zatrzymała póki co nie stresuje sie. Wciąż w głowie myśli czy ja za dużo nie jem??? Czy ja robię wszystko ok??? Ostatnio zaniedbałam picie wody ale po mały nadrabiam. Czy czegoś mi brakuje?? Nie z każdym dniem mniej mam zachcianek do słodyczy nie ciągnie mnie wcale ale herbaty bym się napiła z cytryną ��ale i tego brakuje mi już dużo mniej. �� Więc generalnie jest ok. 

Niestetypogoda wpływa na mój nastrój co raz częściej poplakuje po kątach. I zastanawiam się cym to jest spowodowane? My teraz całe dnie w pracy bo złapał możliwość zarobić dodatkowy hajs stara się aby nam niczego nie brakowało ale co raz mniej czasu jest dla nas. Dzieciaki nie widziały go od niedzieli a i w ciągu dnia rzadziej dzwoni. A mi się załączył mega zazdrośc bo jeździ z dziewczyną i słyszę tylko Kasia to Kasia tamto aaaaa ta głupia babska natura. A ja siedzę w domu non stop ta sama rutyna. Niby wiem że nigdy by mnie nie zdradził ale z drugiej strony nigdy nie mów nigdy. Życie jest za bardzo przewrotne aby zawierzyc mu w 100%. Chyba czas poszukać sobie jakiegoś zajęcia aby zająć myśli i nie doszukiwać się problemu tam gdzie go niema. Tylko co by tu robić???? Na pewno w przyszłym roku chciała bym ogarnąć prawo jazdy. A co dalej zobaczymy....przydała by się jakaś praca w domu. Wiosnoooo przybądź szybciej.....

17:55, monisia14
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24